Rodzac sie w prezencie los obdarowuje nas malym prezentem, gratisem - zupelnie czysta kartka i podobno od nas zalezy co na niej bedzie.czasem warto zrobic przeglad tego malego notesika z wpiannymi kartkami i ja taki wlasnie robie... jedyne co mnie martwi to to, ze zadnej nie da sie wyrwac i wyrzucic do kosza. bo zbyt duzo na niej niepotrzebnych slow i niepotrzebnych sytaucji. nachetniej wyrzucila bym prawie caly ten notes.. pozostawialabym moze jedna, dwie kartki..
czemu tak chce sie tego pozbyc? powoli przeszkadzaja mi te strony, niepotrafie ich wyrzucic a co dopeiro zapomniec... nie chce ich, bo teraz mimo moich szczerych checi, czytam je codzien i psuje wszytsko co mam do okola. ....wszytsko co byc moze nie latwo bylo zdobyc, cos co pojawilo sie w najlepszym a zarazem najgorszym moemencie moejgo zycia. cos co dalo mi sile,.. co pozwolilo zaczac od nowa, nie dopsiywac reszty tekstu do nieuzupelnionej kartki,. przewrocilam ja i zaczelam od nowa pisanie, od gory strony..slowo po slowie.co to bylo ? przyjazn..
przyjazn ktora jest nadal.. ale ja niepotrzebnie raz zajrzalam wstecz... i sie zaczelo.,. zaczelam czytac i chcialam dopisywac do poprzedniego tekstu.. a ten ktory powinien teraz pojawiac sie na tej czystej kartce stanal w miejscu... moje uczucia, moje plany i marzenia zostaly na wstecznym........
przez to wlasnie psuje sobie nowe kartki i przyjazn... wlaczalam do niej to czgeo nie powinnam inie pozwalam sobie pomoc... przykleilam si edo tamtych stron i nie umiem teraz odkleic od tamtych uczuc do pewnej istoty z zycia ktora byla najwazniejsza kiedys ,a le teraz powinna juz zejsc na drugi plan, powinnam zapomniec, wlozyc do koperty , schowac i napsiac nie otwierac, grozi utrata przyszlosci.
bo teraz trace terazniejszosc...
za duzo czytania, za duzo snow, za duzo przeszlosci jak na ta mala terazniejszosc, ktora rzadzi sei swoimi prawami i sadze zbyt wiele nie przetrzyma ... zbyt wiele burz .. to nie dla mnie.. to za duzo... kiedys ,,kto wie,.,,moze jakos dala bym rady.teraz tak nie jest.
probuje wszytskich sposobow rozstania sie z przeszloscia. tlyko ze to troche trwa.... w tym czasie czlowiek potrafi znalezc wiele spoosbow zeby sie uporac.. nawet w postaci drugiej osoby... i tutaj zaczyna sie ta kartka , ktora chcialabym wyrwac.. strae uczucie+ nowe wmawiane= porazka.
staralam sie za wszelka cene udowodnic sobei i innym ze potrafie umiejenie zapomniec, ze przeciez to banal. zalozylam maske i tak sobie w niej chodzilam przez pol roku... udawajac, ze nie mysli sie o niczym innym jak tlyko o tym co jest obok.- zwykle zludzenie dla innych , pozniej juz nawet dla mnie , sama pogubilam sie w swoich uczuciowych klamstwach ... raz chcialam trzymac w reku to co dostalam a raz zwyczajnie nie, w koncu jednak pozbylam si tego sama, musilo cos mna ruszyc zebym podjela taka decyzje - i tego malego fragemtu na jednej z pewnie 100 stron bym nie wyrawala, ale to za mlo by byc z siebie dumna. teraz..
teraz musze cos zrobic z tym co pisze na tej juz szarawej kartce.. tlyko jak to zrobic? jak kolejny raz nie zapisac jej w taki sam spoosos, jak nie zatrzymac biegnacgeo swiata i mnei razem w nim, bo to chyba najczesciej robie, zatrzymuej siebie , swoj swiat , a to co mnie z nim laczy to bialy ekran przede mna, bo do tego sprowadza sie moja rutyna... moze jeszcze kiedys uda mi sie wpasc na pomysl jak zaczac dobrze kolejna lonijke tekstu....
poniedziałek, 3 grudnia 2007
Subskrybuj:
Posty (Atom)