sobota, 11 sierpnia 2007

może nieistotne pragnienia...

Każdy w swoim zyciu puka do jakis drzwi i albo właściciel otwiera albo nie. Ja odzwazylam sie zapukac 3 razy. W pierwszych przyjeto mnie od razu i choć momentami rozmowy z właścicielem nie przebiegały tak jak powinny, nie zawachałam się i weszłam.Jednak wszystko co dobre szybko się konczy jak powiadają i niestety , ale przyszedl kiedys taki dzień, że mimo wielokrotnego pukania nikt nie otworzył. Dostałam tylko wiadomość - właściciel wyjechał. Pogodziłam się z ta myśla. W koncu co nas nie zabije to nas wzmocni.Mineło troche czasu i znów odwarzyłam sie zapukać. W tych drzwiach bylo zupelnie inaczej. To była pomyłka- o czym szybko sie przekonałam. Właściciel niby usatysfakcjonowany moimi wizytami, ale w końcu powiedział - Nie przychodz wiecej, nie ma sensu.wyszłam. Bez słowa. właściwie bez niczego. Potem już pukanie nie przychodziło mi z łatwością. Nie miałam ochoty, do pewnego razu. Kiedy Moje pierwsze drzwi otworzyły się ponownie. Pomimo tego ze wydawalam sie sama sobie rozsadna i tak pukałam-otwierano mi. Bylo dobrze.Wiecej niz dobrze. Wreszcie czułam, że juz nie bede musiala pukac po obcych.I choć własciciela często nie bylo, wizyty i tak sie odbywały.Kiedy wchodziłam pokoj stawał sie kraina w ktorej byl tylko wlasciciel i ja i nic poza tym. Nikt poza tym. Wydawalo mi sie ze nic tego zmienic nie moglo. Wydawalo mi sie!... Zabrano mi właściciela. Bez mojej zgody. Nie potrafilam sobie tego wytlumaczyc. Do dzisiaj nie umiem. Moze kiedys bede potrafila.moze kiedys zrozumiem. Powiedziano mi tylko- To koniec... I ta prześladująca mnie do dzisiaj liczba 37 za kazdym razem przypomina mi te drzwi..tego wlasciciela . To wszystko.
Cieżko było mi probowac i pukac znowu do innych drzwi. nawet nie chcialam.Nie potrafilam. ale zapukałam. ktoś też zapukal- do mnie. I tak pozostalo. tez bylo dobrze. Przez pare chwil. Bo zrozumialam chyba moj bład.Tym razem mialam pozwolic by czesciej do mnei pukano..chyba sie wpraszalam. Przyjmowano mnie i nadal sie przyjmuje. Tylko ze ja juz to wiem. Poostawilam wszystko na jedna karte- rozmowa na 'wycieraczce'. Nie weszlam dalej. Nie zaprosil mnie.
nie powiedział wejdz... gdy przychodze wlasciciel nie pyta sie co u mnie. gdy sama nie zapukam -on tez nie puka.Przeciez to oczywiste.-dla wlasciciela. dla mnie nie!
A ja tylko chce poczuc ze wlascicielowi tych drzwi zalezy na mnie.., ze nie jestem tylko kims.Ze moje wizyty daja oparcie i odwrotnie. Ze daja radosc. Chcialabym poznac tak na prawde własciciela. Chciclabym zeby powiedzial, ze potrzevbuje mnie i moich wizyt. Ze gdy przychodze jest mu dobrze. Ale moze ja zbyt wiele chce. Moze to tylko nieistotne pragnienia.?..

Brak komentarzy: